| Sa umowy o unikaniu podwojnego opodatkowania.
| A co najzabawniejsze, wbrew swojej nazwie te umowy właśnie wprowadzają
| podwójne opodatkowanie!
I niniejszym kompletnie się zdyskwalifikowałeś.
Czyżbyś już zapomniał o awanturach jakie miały miejsce na początku roku
w związku z rozliczaniem podatków za dochody uzyskane w GB w 2005 roku?
Umowy powodują, że to co zapłaciłeś za granicą zaliczane jest na poczet
podatku należnego w Polsce.
Czyż nie?
Tak, ale tylko *na poczet*!
W rezultacie, ludzie którzy w Polsce nie uzyskali żadnych dochodów, a w
GB podatek od uzyskanych tam dochodów zapłacili *w pełnej wysokości*, po
przyjeździe do PL musieli zapłacić dodatkowy podatek w wysokości różnicy
pomiędzy stawką 40% od osiągniętego tam dochodu, a podatkiem już
zapłaconym w GB. Znacznie wyższych kosztów utrzymania niż w PL
oczywiście fiskus w ogóle nie brał pod uwagę.
Jeśli uważasz, że to jest uczciwe, to gratuluję.
I oczywiście za pozostałe służby utrzymywane z podatków też sam płaci?
Bo prawdę mówiąc poza służbą zdrowia, która dla nieubezpieczonych
bynajmniej nie jest darmowa, to żadna na myśl mi nie przychodzi.
Chyba, że masz na myśli policjantów czekających z radarem na wracającego
z pracy zagranicą Polaka, ale na skorzystaniu z ich usług akurat chyba
nikomu specjalnie nie zależy.
Dla przypomnienia. Osoby które mieszkają na stałe za granicą nie płacą
podatków w Polsce.
To tak jakbyś nie pamiętał.
Owszem, te które mieszkają STALE. Ale zdecydowana większość ludzi
pracujących za granicą pozostaje tam przez 8-10 miesięcy (niektórzy
nawet rok lub kilka), a do Polski przyjeżdżają tak jak na urlop,
najczęściej na Świeta. I na taki właśnie ich powrót czeka fiskus z
wyciągniętą łapą.